sobota, 7 lipca 2012

upał

Można oszaleć taki gorąc, wczoraj była burza, ale ochłodziło się tylko na chwilkę, dzisiaj znowu grzeje. Stres (muszę jednak zacząć pisać pracę magisterską a potwornie mi się nie chce) sprzyja jednak mojej wenie twórczej, zaczęłam wyszywać dziesiąty obraz. Czyste szaleństwo żar leje się z nieba, a ja myślę tylko o wyszywaniu. Ostatnio nachodzi mnie na haft płaski, ale szkoda mi trochę odkładać ukochane krzyżyki ha ha.
"Portret Leonii Bluhdorn" Henryka Rodakowskiego.Zawsze chciałam go wyszyć a teraz znalazłam czas i odpowiedni kawałek kanwy.
Poczyniłam też postępy w innych wyszywanych obrazach
 Wyczółkowski dostał żółtego koloru...
 Grecja wyłania się powolutku...śliczne są te nowe kolory z Ariadny
i powstała kolejna część domku z ogrodem, tak więc nie obijam się.
Ostatnio znalazłam zdjęcia paczworka, który nadal leży niedokończony.

Narzuta jest duża, o ile dobrze pamiętam 2m /1,8m. Mam jeszcze jedną "okna weneckie" tamta jest pozszywana, ale nie podszyta pikówką. Może teraz skuszę się na ich dokończenie. Jak zrobię zdjęcie tej drugiej to je dołączę. Zapomniałam już jak bardzo lubiłam kiedyś szyć. Szyłam też torebki, to była fajna zabawa nawet gdzieś je jeszcze mam, muszę zrobić zdjęcia to się "pochwalę".
I żeby nie być gołosłownym przedstawiam dwa swoje "dzieła", a reszty muszę poszukać.

i jeszcze jedna torebka



3 komentarze:

  1. Sporo pięknych zadań przed sobą postawiłaś! Życzę ożywczej aury, bo wtedy sprawniej wszystko wychodzi!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj! pięknie szyjesz, rewelacyjnie haftujesz...pomysłów u Ciebie pewnie jeszcze dużo:) bardzo mi się u Ciebie podoba, zostaję:))) pozdrawiam i zapraszam:))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam serdecznie jeśli Ci się tutaj spodobało, tylko jak ja Ciebie znajdę?

    OdpowiedzUsuń