czwartek, 8 listopada 2012

o masz...

Bardzo spodobał mi się wpis zamieszczony w "Pracownia Agnieszki" Igłą i szydełkiem, na temat wyceny haftu. Tyle razy spotkałam się już z "dziwnym podejściem co do wartości wyszywanej pracy", że jak przeczytałam jej wpis to aż się sama do siebie uśmiechnęłam. Osoby, które uważają, że można kupić obraz czy obrus za parę marnych groszy same nigdy niczego chyba nie zrobiły własnoręcznie. Tak jak napisała Nasza koleżanka tutaj płaci się za zdolności, czas poświęcony wyszywaniu i oczywiście nasze oczy!!! Spotkałam się kiedyś z przypadkiem, gdy moja koleżanka wyszyła cudny bieżnik na zamówienie (wyszyty był naprawdę starannie, zakupiła piękną lnianą kosztowną tkaninę i mulinę DMC). Niestety osoba, która go zamówiła po obejrzeniu dzieła i zapoznaniu się z kosztami materiału i wyceną pracy własnej powiedziała, że to za drogo, sugerując, że kupi wyrób po kosztach materiału. Powiem Wam, że serce mi krwawiło kiedy usłyszałam, że tak ją "ten ktoś" potraktował (i to wcale nie była osoba której nie było stać na taki wydatek, wręcz przeciwnie).
Podobnie jest z wizytami u krawcowej. Sama się tym zajmowałam, więc wiem jak pewna grupa osób kombinuje. Twierdzą, że "u krawcowej powinno być tanio", a od kiedy to obowiązuje taka zasada??? W dawnych czasach na szycie ubrań u krawcowej stać było tylko nieliczną grupę najzamożniejszych ludzi. Więc jaka zasada kieruje ludźmi obecnie, że krawcowa ma szyć coś za grosze (każda usługa ma swoją cenę, a zresztą jest to szycie na miarę, indywidualnie dla danej osoby). Oburzają się, że "wszycie zamka kosztuje aż tyle". Zawsze można kupić maszynę i samemu spróbować, a może się komuś takie zajęcie spodoba? (fajnie się wszywa zamki do kurtek zimowych). Krawcowej również płacimy za jej umiejętności, a nie za to, że ładnie w danym dniu wygląda. Przykłady takie można mnożyć, podobnie ma się sytuacja z robieniem kompozycji kwiatowych na różne okazje, jeden ma ku temu zdolności, a drugi zwyczajnie musi zapłacić za usługę. Nawet do fryzjera nie musimy chodzić, tylko czy jak się ostrzyżemy własnoręcznie i zaoszczędzimy trochę pieniędzy to czy będziemy się z dumą prezentowali na ulicy idąc do pracy? Warto to przemyśleć. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

4 komentarze:

  1. cieszę się, że ze mną się zgadzasz. niestety ludzie nie doceniają rękodzieła. za darmo każdy by wziął, ale zapłacić to już się gruuubo zastanawiają i targują. dzięki za ten wpis. jakoś lżej mi się na duszy zrobiło. dobrze wiedzieć, że ktoś myśli podobnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, zgadzam się z Tobą w 100%. Tak jest w różnych dziedzinach gdzie trzeba coś zrobić ręcznie a nie maszynowo. Większość ludzi uważa, że jak już nie potrzebujesz do czegoś maszyny to przecież to tanie musi być. A przecież jest odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też się zgadzam w 100% procentach. Każdy myśli, że postawienie kilku krzyżyków na materialne jest banalnie proste i zajmuje dosłownie 5 minut. Nie doceniają naszego poświęcenia i serca, które wkładamy w każdą pracę. Niestety obawiam się, że to się raczej nie zmieni...

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie też się zdarzyło wysłuchać monologu, jakie to haftowanie jest banalnie proste a moje prace "brzydkie".Zabolało. I jeszcze: "każdy głupi tak potrafi".Nie dyskutowałam, bo nie będę zniżać się do poziomu owej DAMY o wysublimowanym guście. Nikomu tez aż do tej pory nie powiedziałam. Nie jesteś sama w swoich przemyśleniach. Skoro tak, to faktycznie może lepiej do szuflady, albo moja metodą: nawet i za darmo ale tylko tym, co doceniają.

    OdpowiedzUsuń