piątek, 30 listopada 2012

pokiereszowana

Dziewczyny, ledwo dzisiaj zwlokłam się z łóżka !!! Filcowanie to ciężka robota (jak w kamieniołomie), albo u mnie wystąpił zupełny brak kondycji. Ubrać się nie mogłam, a pośladki to mnie tak bolą jak po 2 godzinach aerobiku (no mam zwyczajne zakwasy). Ale wczoraj zasnęłam jak zabita. Szok.
 Mamusia poradziła mi, żebym sobie inne hobby znalazła, ale ja nie dam za wygraną, muszę się tego nauczyć. Szal wygląda tak sobie wystają z niego jakieś kudełki, nie wiem czy tak powinno być czy nie, jest sztywny. Dzisiaj będę filcowała pokrowiec na telefon, bo to jest mniejsze, a łapki mnie bolą niemiłosiernie.
Właściwie to nie spotkałam się ostatnio z inną ciekawszą techniką, żeby mnie aż tak zainteresowała i pochłonęła.
Jak oglądam torebki ufilcowane przez inne dziewczyny, to aż mnie skręca, też chcę tak umieć, niestety baaaardzo daleko mi do takich wyczynów. Pozdrawiam serdecznie.

tak wygląda mój szal w świetle dziennym... no szału nie ma.
A teraz zaprezentuję moje dzisiejsze dzieło, czyli zamiast etui wyszła kiszka...

 to jest widok przodu

a to tył. Wiem widok koszmarny, ale chyba kiedyś będzie lepiej ;)

2 komentarze:

  1. Początki są zawsze trudne. Ale zobaczysz, że będzie coraz lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Joasiu będzie lepiej!!!!
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń