czwartek, 29 listopada 2012

wiadomości z pola walki

Co ja bym zrobiła bez wsparcia mojej kochanej Mamy. Przyszła kobieta i powiedziała, że jak mi nie wyszło na materiale to powinnam to zafilcować bez materiału. I posłuchałam i wyszło, może nie takie jak miało wyjść, ale coś powstało. 




zdjęcia marnej jakości bo było już ciemnawo.
Kobiety kuchnia cała w mydle, podłoga zmywana tyle razy, że nawet na święta tyle detergentu nie widziała jeszcze. Moje kończyny górne czyli rączki obwiśnięte, herbatę zrobiłam sobie w ogromnym "kubasie", bo takie mam przesilone, że z małego kubka wszystko bym wylała, tak mnie nimi trzęsie. Dłonie mam "jak pupcia niemowlęcia" takie delikatne "wymiziane". Nóżki weszły mi w pewną część ciała, a kolanka to mi chyba popękały od klęczenia. Cały dzień spędziłam na czworaka. 
Wielki, gigantyczny SZACUN dla koleżanek, które zajmują się filcowaniem, wymaga to dużego poświęcenia i jeszcze uważają to za przyjemność, może i ja kiedyś powiem. Dzisiaj nie mam już sił na nic. Szal się suszy, a ja chyba zasypiam na siedząco, tak mnie to wymęczyło. Miękka stacja jestem, albo to starość, kupie sobie fotel bujany.
A i jeszcze moje krzyżyki kochaniusie (powiem tak o nich po doświadczeniach z filcowaniem)

oto bratki dla Mamy, do kolekcji, a niech ma kobieta kwiatkowo na ścianach, podobno śniegi nadciągają.
A jutro dalej będę filcował, może etui na telefon (musi być coś małego bo na duże nie mam sił. Polecam taką zabawę jak ktoś chce spalić kalorie, ja schudłam na 100%, nawet nie miałam sobie kiedy pojeść, wypociłam z siebie wszystko co się dało. Pozdrawiam wszystkich gorąco.

2 komentarze:

  1. Hihihi...ale jestes uparta, no no, nie sadzilam ze sprobujesz filcowania jeszcze raz.no tak..od czego mamy nasze mamy.Gratuluje Ci ze cos w koncu Ci wyszlo i wspolczuje nogom, raczkom i pupie...Ale poki co Twoje krzyzyczki sa przecudne.)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to się napracowałaś, grunt, że upragniony szal powstał!Krzyzyczki, mniej pracochłonne, ale śliczniutkie!

    OdpowiedzUsuń