poniedziałek, 12 listopada 2012

wyszywajmy mimo wszystko

Dziękuję wszystkim za komentarze.
Dziewczyny dla mnie haftowanie to życiowa pasja, nie wyobrażam sobie życia bez tego. Ciągle układam w głowie co następnego wyszyję, a jak dopada mnie deprecha to przeglądam wzory i zaraz robi się lepiej. W sytuacjach stresowych, a miałam  ich ostatnio pod dostatkiem, zaczynam wyszywać kolejny obrazek (więc mam ich zaczętych znowu ponad 10, cała komoda zawalona pudełkami, przez to u mnie w pokoju ciągle panuje bałagan :)). Kilka obrazów mam oprawionych, a reszta czeka na "lepsze czasy finansowe" lub sponsora :), poskładane i zawinięte w materiał grzecznie leżą na szafie. Niechętnie sprzedaję obrazy, bo po pierwsze ludzie nie znają ich wartości, a po drugie nie lubię się z nimi rozstawać.
Ale można załapać się na to, że sprezentuję komuś taki obraz tylko, że na to, to już trzeba być kimś wyjątkowym. Jeśli daję komuś swój obraz oznacza to, że jest kimś znaczącym w moim życiu. I tak właśnie powinnyśmy do tego podchodzić moim zdaniem, tylko ktoś taki  doceni ile pracy włożyłyśmy w wykonanie naszego dzieła. Swoimi obrazami obdarowuję regularnie moją mamę, siostrę i przyjaciółkę.  Mama dostaje kwiaty i widoczki, a przyjaciółka  na imieniny znowu dostanie obraz który sobie zażyczyła (świetne rozwiązanie nie muszę się martwić co roku o prezenty tyle, że będę musiała do niej chodzić żeby zobaczyć swoje wyszywanki :), przemyślę to).  Kilka dałam osobom, które bardzo lubię, a one się z takich prezentów cieszą. Wiem, że obrazy nie zostaną wepchnięte za szafę, a pająki to jedyne stworzenia które je zobaczą.
Nasze społeczeństwo długo jeszcze bardziej będzie się cieszyło z "dzieł" wykonanych przez sprytne rączki małych, źle opłacanych chińskich dzieci, niż z rękodzieła wykonanego przez rodzimych twórców. Fakt jest ono dużo droższe, ale powinniśmy bardziej promować nasze a nie obce. Myślę, że rękodzieło, a nie masówka bardziej doceniana jest we Włoszech czy Niemczech. My musimy jeszcze do tego dorosnąć...
Więc nie poddawajmy się nigdy w życiu!

4 komentarze:

  1. Wiesz... bardzo pozytywnie nakręciłaś mnie tą notką. Kiedy wieczorem lub popołudniu robię sobie kawkę i zasiadam do wyszywania to kłopoty idą precz. To chwile kiedy można się naprawdę odstresować i zapomnieć o całym świecie ;) Trzymaj się cieplutko i wyszywaj, wyszywaj bo czekam na Twoje nowe dzieła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się w 100%:D Teraz czekam na kolejne zaczęte dzieła:) CHWAL SIĘ!!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietnie ze sie zabralas za hafciki,,lubie ogromnie siedziec i gapic sie w te wszystkie obrazki co pokazujecie na blogach,,,to moj swiat.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ...moja mama wyszywa. Wygląda to cudnie. Pozazdrościłam Jej i spróbowałam...pierwsze 30 min było również ostatnimi jakie poświęciłam. Podziwiam zatem za cierpliwość i oddanie. Jest to dla mnie totalnie nieosiągalnie dlatego zajęłam się decoupagem ( jak to się spolszcza?!?).
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń