wtorek, 18 grudnia 2012

zmiany, zmiany...

Wczoraj moje obrazy wreszcie zawisły. Czekały, czekały i się doczekały... Bardzo miły i zdolny mąż mojej przyjaciółki zmiłował się nad moimi dziełami i zamontował kołeczki w ścianach i oto efekty.
 do kolekcji mam jeszcze dwa obrazki czekające na oprawę...
są jeszcze obrazy w moim pokoju, niestety tłem dla nich jest tapeta w kwiaty i wygląda to średnio ładnie, jak tylko zmienię tapetę i zawieszę więcej odpowiednich obrazów to zaraz się pochwalę. W pokoju mamy na ścianie z kwiatami powiesimy jeszcze bratki i domek w kwiatach, będzie ładnie. 
Skończyłam również wyszywać aniołka...

i mam teraz komplecik...
I oczywiście wczoraj filcowałam, co ja się z tym "namęczę zanim świętą zostanę", masakra. Filcowałam mitenki. Początki jak zawsze wspaniałe...

tak się zastanawiam, może ja mam jakąś złą czesankę do tego filcowania?
moczenie i masowanie..
a oto efekty...




wyszły za duże i kłapciate niestety, następnym razem będzie lepiej, chyba...
Nie potrafię wyczuć o ile skurczy się ta wełna. Wydaje mi się też, że powinnam dłużej to miętosić, same problemy.


5 komentarzy:

  1. Jaka bogata kolejka obrazów. Pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się układ powieszenia obrazów na ścianie na zdjęciu pierwszym. Fajny miałaś pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł był mojej przyjaciółki Basi, nam też się to bardzo podoba :)

      Usuń
  3. I chcesz powiedzieć, że te wszystkie obrazy wyhaftowałaś własnoręcznie? Efekt musi być cudowny.. gratuluję cierpliwości i talentu:)

    OdpowiedzUsuń