czwartek, 4 października 2012

szybki aniołek

skończyłam aniołka...

 i dobrze, bo mam jeszcze jednego takiego. Zresztą "paluchy mnie swędzą", żeby zacząć tą nową kobietę, bo jest piękna, no i ta ciekawość jak się będzie wyszywało na tym materiale.
Wszyscy jadą do Łodzi a ja nie, to jest straszne, ale to nic w przyszłym roku ja też wyślę swoją pracę już mam plan, teraz tylko zrealizować. Jeszcze raz prośba do osób które tam będą zróbcie duuuuużo zdjęć dla osób które ominie takie wydarzenie.

poniedziałek, 1 października 2012

poniedziałek

I jak tu powiedzieć, "nie lubię poniedziałków"? Od dzisiaj będę je chyba uwielbiała, albowiem dzisiaj listonosz dostarczył mi cudowną przesyłkę. Sama nie wiem czym sobie na to zasłużyłam, ale Joanna właścicielka bloga Mglisty Sen, przysłała mi zestaw do haftu (oczywiście twarz kobiety) oraz len, który już ma swoje przeznaczenie (wyszyję na nim portret Viktorii, który nie daje mi spać) i śliczną kartkę pokrótce tłumaczącą intencje przesyłki. Wzór który otrzymałam widziałam już wielokrotnie, a teraz mam możliwość wyszycia go w oryginale (dodam, że materiał jest cieniowany).

Na zdjęciu tego nie widać, ale na kartce są błyszczące owady. Niestety są i negatywne następstwa dostawania takich oszałamiających prezentów. Jak już ochłonęłam z emocji zabrałam się do liczenia ankiet potrzebnych mi do opisania badań w mojej pracy magisterskiej i tutaj zaczęły się schody. Niestety nie mogłam się skupić na pracy ciągle myślałam o tym, że za moimi plecami w koszyczku leży sobie spokojnie NOWY WZÓR !!! a ja biedna nie mogę zacząć wyszywania. Katorga mówię wam. Ja już nawet nie wiem czy będę mogła zasnąć bo jak tu marnować czas na spanie jak takie cudo czeka.
Przedstawię Wam jeszcze moje wyczyny, których dokonałam w ostatnim czasie...
... tak wygląda moja baletnica. Widzicie już błędy jakie popełniłam? Tak się kończą zabawy z dobieraniem mulin na własną rękę i chyba na dodatek z zamkniętymi oczami. Obrazek niby ok. ale ręce koszmar, twarz drugie dobrze, a o włosach nie wspomnę. Dodatkowo poszukuję tak zwanej "zadniej części wzoru" niestety brak mi jednej kartki i nie mam jak dokończyć spódniczki będę musiał improwizować. Ciężkie to moje życie... a może któraś z was ma i się zlituje nade mną ? Będę wdzięczna dozgonnie.
 Mam też pozytywne wiadomości, wyszywam śliczniusieńkiego aniołeczka ...
jakieś kulawe to zdjęcie mi wyszło, jak go skończę to zrobię ładniejsze. Reszty moich wyszywanek nie "obfotografowałam" będę miała niespodziankę na następny raz, jaka to niby jestem szybka i wydajna w wyszywaniu, albo tak mi się tylko wydaje... A zresztą ja ciągle zaczynam coś nowego, a ile mam w planach to sama się tego boję. Ale Wam dzisiaj nowości przekazałam, na dzisiaj kończę, życzę wszystkim owocnego wyszywania, no i czasem odpocznijcie od tego, żeby powrócić z nowymi siłami.