sobota, 1 lutego 2014

luty

Ale ten czas pędzi, kalendarza to już zupełnie nie ogarniam, był styczeń a dzisiaj już luty, za oknem odwilż, nic tylko w domu siedzieć. Taki czas sprzyja nadrabianiu zaległości w wyszywaniu, czytaniu, oglądaniu filmów oraz nauce. Jestem przygotowana jak na przysłowiową wojnę...
książki są...

nauka języka włoskiego postępuje... literatura zabezpieczona, program Anki pobrany i używany zarówno w telefonie jak i w komputerze. Plus wykorzystanie wszystkich możliwych opcji internetowych ;) a jest tego ogrom...

haft krzyżykowy, hmm...tu się zmieniło. Oczywiście zgrzeszyłam i zaczęłam nowy obraz ale nie mogłam się powstrzymać, stres na mnie tak działa.
Gustav Klimt ... pewnie dobrze znacie jego obrazy. Ja uległam ich urokowi i wyszywam obecnie "Portret Adele Blosch-Bauer"

 w kolejce czekają "Pocałunek" i "Macierzyństwo", tego ostatniego wzoru jeszcze nie posiadam oczywiście, ale postaram się go zdobyć. Tak więc wszystkie obietnice dotyczące dokończenia zaczętych prac oraz porzucenia myśli o rozpoczynaniu kolejnych poszły w niwecz... Mało tego oglądając wczoraj bloga "Zmierzch Luny" wpadłam na pomysł, że powinnam nauczyć się czegoś nowego, a haft cieniowany tak cudnie się prezentuje, że muszę tego spróbować...Pozdrawiam i życzę wszystkim zapału do pracy.